Kategoria ‘Ciekawostki’

Włosi kochają hazard coraz mocniej

Włosi kochają hazard coraz mocniej– W poprzednim roku Włosi przepuścili w oddziałach lotto i zakładów piłkarskich, kasach wyścigów konnych, automatach do gry, kioskach, gdzie oferowane są zdrapki, i hazardzie online rekordową kwotę 47 mln. euro.

To wiele mniej od Japończyków i trochę mniej niż Anglicy, lecz statystycznie, w przeliczeniu na jedną osobę, Włosi zdeklasowali Wyspiarzy, przekraczając w 2008r. poraz pierwszy raz 800 euro. 78 % populacji, wliczając w to oseski i dzieci, w 2008r. oddała się hazardowi przynajmniej jeden raz, a 30 % czyniło to każdego dnia.

Kupił los na 10 milionów i zmarł tuż potem

ŚmierćTo czysta ironia losu. Donald Peters z Connecticut umarł na zawał serca kilka godzin po tym, jak nabył los wart 10 mln. dolarów. “Ojciec z pewnością doceniłby ironię losu” - twierdzi syn nieboszczyka. Jego matka jest w szoku i nie wie, na co przeznaczyć kasę.

79-letni Pan Donald Peters dwa losy nabył w miejscowym oddziale lotto. Po kilku godzinach atak serca zakończył jego życie. Rodzina przygotowywała pogrzeb, nikt nie miał czasu interesować przeglądaniem rzeczy, które pozostawił na tym świecie.

Uczyniła to wdowa po Panu Petersie, tydzień później. Zgromadziła wszystkie rachunki i świstki papieru jakie odnalazła wśród prywatnych rzeczy zmarłego męża i rozpoczęła przeglądać. Były tam i owe losy na loterię. Kiedy poszła sprawdzić, czy są wygrane, sama nieomal dostała zawału serca. Mąż uczynił jej nie lada niespodziankę i hojnie zza grobu uczynił milionerką.

“Zawsze marzyłam o Corvetcie, ale nawet posiadając tyle kasy, zapewne zakupię sobie coś mniejszego. Pojadę też zagrać sobie do kasyna. Nie mam pojęcia, muszę to wszystko przemyśleć” - oświadczyła Pani Peters.

“Tato na pewno doceniłby złośliwość losu. Zdenerwowałby się, bo on sobie odchodzi z tego świata, a jego druga połówka otrzymuje miliony” - stwierdził syn Brian.

Noworoczne zakłady bukmacherskie

Nowy RokNoworoczne zakłady specjalne – pod takim hasłem kryją się zakłady na mniej lub bardziej prawdopodobne zdarzenia, które mogą mieć miejsce w 2009r. Ofertę przygotowała jedna z bukmacherskich firm internetowych.

Można typować na to, że Paris Hilton wyjdzie za mąż (kurs 7,00), a małżeństwo Davida i Victorii Beckhamów rozpadnie się (kurs 12,00). Co ciekawe firmy bukmacherskie za mniej prawdopodobny uważają rozwód Toma Cruise’a z Katie Holmes (kurs 17,00). Jeszcze lepiej stoją akcje pary Bratt Pitt – Angelina Jolie (kurs 22,00).

Internetowy bukmacher proponuje także między innymi  typowanie jakiej płci będzie pierwsze dziecko, które przyjdzie na świat w Szwecji w 2009r. lub kto wygra konkurs Eurowizji.

Dla mnie absolutnym numerem jeden wśród oferty jest zakład na to, że Barack Obama przyzna, że lądowanie Amerykanów na Księżycu było mistyfikacją. Kurs na to wydarzenie to 75,00 :-)

Brytyjczycy aresztowani za grę w bingo

BingoSześciu Anglików, którzy przyjechali na wakacje do Turcji, aresztowała miejscowa policja za… grę w bingo.

Wszystko rozpoczęło się wieczorem w miniony piątek, gdy kilkoro angielskich turystów udała się do miejscowego baru. Na miejscu uświadomili sobie, że odbywa się tam zabawa gry w bingo. Nie myśląc długo urlopowicze usieli przy stanowiskach i rozpoczęli grę. Długo to jednak nie trwało, bo pech chciał, że policja akurat zorganizowała działania i obławę na hazardzistów.

Wczasowicze zostali zatrzymani przez policję na kilka godzin, a po uiszczeniu kwoty 55 funtów kaucji zostali zwolnieni do domu. Gra w bingo jest uważana za hazard, a jakakolwiek odmiana hazardu jest w Turcji zabroniona.

- Mam nadzieję, że przez głupie bingo nie zafundowałem sobie kryminalnej kartoteki - oświadczył jeden z zatrzymanych Brytyjczyków.

“Karolinka” wraca na Śląsk

Karolinka“Karolinka” - Śląski “totolotek” powraca. Ta gra liczbowa była ogromnie popularna w PRL-u. Poza pieniędzmi zwycięzca wygrywał również działkę budowlaną i przydział na materiały budowlane. “Karolinka” odeszła z kolektur w 1990 r.

“Karolinka” była dla mieszkańców Śląska tym, czym dla innych regionów Totek. Prace nad reaktywacją loterii są mocno zaawansowane. Wojewoda Śląski Zygmunt Łukaszczyk wysłał już do Ministerstwa Skarbu niezbędne do tego pisma.

Pomysłodawcą bardzo popularnej w PRL-u “Karolinki” był znany wojewoda śląski Jerzy Ziętek. Zwycięzca głównej wygranej oprócz pieniędzy dostawał także nagrodę - działkę budowlaną w atrakcyjnym miejscu i przydział na materiały budowlane, dzięki którym mógł wybudować na niej własny dom.

Tak jak w przypadku Totolotka połowa przychodów z loterii była przeznaczana na wygrane, ale druga trafiała do kasy urzędu wojewódzkiego. Dzięki temu wojewoda śląski, nie czekając się na pieniądze z stolicy, mógł finansować miejscowe inwestycje - między innymi zbudować Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku, czy znaną halę Spodka. Loteria została zamknięta w grudniu 1990 r.

Hazard w niemieckich podstawówkach

ŻetonyW niemieckich szkołach podstawowych rozwija się żetonowy hazard. Kto przegrywa, traci kasę i kolegów.

Są plastikowe, kolorowe i biją rekordy popularności w niemieckich szkołach – to żetony z wizerunkami mistrzów wrestlingu z USA. Można je kolekcjonować, kupować, a także przegrać w grze. W wielu podstawówkach uczniowie przeznaczają dziesiątki euro dziennie na zabawę plastikowymi żetonami. W niektórych wyparły one pieniądze jako środek płatniczy.

Z dramatycznym skutkiem, bo kto nie posiada plastikowych krążków lub wszystkie pozbył, jest izolowany. By temu zapobiegać, coraz więcej szkół podstawowych wprowadza zakaz posiadania kolorowych żetonów.

Zdaniem nauczycieli „niszczą one dzieci”. – Te krążki nie mają nic wspólnego z grą, to klasyczny hazard, w którym chodzi o to, by innych pozbawić pieniędzy – twierdzi dyrektor szkoły podstawowej w Berlińskiej dzielnicy Tempelhof Uwe Jeske. Zakazał w swej szkole zabawy kolorowymi krążkami. Jego zdaniem uczniowie krzywdzą w ten sposób siebie i innych. – Nierzadko ten, który przegrywa, nie tylko traci kasę, ale także przyjaciół i poszanowanie – uważa pedagog. W kiosku kolorowe żetony kosztują półtorej euro za sztukę. Warte są jednak znacznie więcej, w zależności od widniejącego na nich wizerunku wrestlera. Uczniowie handlują nimi nie tylko w podstawówce, ale sprzedają je także w sieci internetowej. – To czysty biznes. Im więcej uczeń ma kasy, tym więcej ma żetonów do gry i tym bardziej jest popularne. Dzieci się uczą, że wartość osoby zależy od tego, jaki ma majątek – skarży się Jeske. Zdaniem psychologów zauroczenie kolorowymi żetonami wynika ze zręcznej strategii reklamowej producenta. – Przemysł zorientował się, że uczniowie posiadają coraz więcej forsy. Wmawia im, że jeśli chcą być fajne i być w grypie, muszą mieć taki czy inny produkt – wyjaśnia psycholog z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie Herbert Scheithauer.

W Berlinie i Hamburgu niemal wszystkie szkoły podstawowe wprowadziły już zakaz zabawy krążkami do gry. W niektórych proponuje się dzieciom alternatywną zabawę – kapslami.

Zaatakował, bo przegrał zakład

Fortuna zakłady bukmacherskieMówił okropne rzeczy, rzucał się na mnie, groził, że mnie zabije oraz moje dziecko - opowiada Katarzyna.

To pracownica z placówki firmy bukmacherskiej Fortuna przy ul. Białówny w Białymstoku. - Uruchomiłam alarm, ale to nic nie pomogło…

Tak 36-letni gracz potraktował kobietę, gdy usłyszał się, że przegrał zakład. Wszystko wyglądało bardzo groźnie.

- Rzucił się na drzwi, które odgradzają kasę i moje stanowisko od typerów. Próbowałam go powstrzymać. Wiedziałam, że zamek w każdej chwili może puścić, więc wałczyłam z nim z drugiej strony. Gdyby nie pomocna dłoń jednego z klientów, nie wiem, co by się wydarzyło…

Działo się to szóstego grudnia w sobotę, około godz. czternastej. Jeden z klientów zakładu obezwładnił awanturnika. Kobieta wezwała policję. Kasjerka przypomniała sobie, że dzień wcześniej ten sam “klient” też przyszedł do placówki. Kopał szybę w drzwiach wejściowych, ale nie zdołał wejść do środka.

Pieniądze na drobne wydatki

Pieniądze na drobne wydatkiDwie pracownice jednej z firm bukmacherskich w Zduńskiej Woli oszukiwały na kasie. Nie oszukiwały jednak graczy składających zakłady bukmacherskie, a swojego pracodawcę.

Na początku grudnia menadżer regionalny zorientował się, że w jego zduńskowolskiej placówce pojawiły się pewne braki w kasie. Dwie pracownice oddziału bukmacherskiego przyznały się do tego, że kradły z kasy pieniądze na swoje drobne wydatki. Obie kobiety to zduńskowolanki w wieku 36 lat i te ich „drobne wydatki” pochłonęły kwotę 7 700 złotych.

Jak widać, nie trzeba grać, by mieć pieniądze z zakładów bukmacherskich :-)

Orangutan postrachem bukmacherów

Orangutan postrachem bukmacherówWśród futbolowych fachowców norweskich gazet, radia i telewizji obstawiających kolejność w tabeli po każdej kolejce spotkań norweskiej ligi najlepszym po 25 kolejkach był anonimowy typer, który okazał się orangutanem.

Orangutan “Sol” (Słońce) mieszka w ogrodzie zoologicznym w Kristiansand.

- Sol jest ogromnie wesoła i kocha przebywać z ludźmi. Zauważyliśmy że bardzo lubi obserwować spotkania piłkarskie w telewizji i kiedyś, oceniając typy komentatorów, umieściliśmy na bananach nazwy klubów piłkarskich. Przed każdą kolejką Sol rozstawiała je w kolejności, która raz po raz okazywała się bezbłędna - poinformował opiekun orangutana Olav Asland.

Konkurencja polegała na typowaniu przed każda kolejką rozgrywek trzech najlepszych i trzech ostatnich miejsc w tabeli po jej ukończeniu. Orangutan osiągnął znaczną przewagę między innymi dwukrotną liczbę punktów w stosunku do typów najbardziej renomowanych telewizyjnych dziennikarzy.

- Sol również lubi słuchać radia, które jest załączone w jej pomieszczeniu przez cały dzień. Wszystko wskazuje na to, że zapamiętuje nazwy klubów, które pojawiają się we informacjach i transmisjach sportowych. W każdym razie jest dowodem na to, że najlepszej ekspertyzy nie ma się zawsze od najbardziej znanych fachowców - powiedział Asland.

Już no półmetku rozgrywek orangutana namierzył dziennik Dagbladet ale zachował tajemnicę do końca, nie mówiąc o tym nawet dziennikom swojej redakcji sportowej. Przed każdą kolejką typy orangutana były fotografowane i dokumentowane. “Okazało się, że nawet nasi dziennikarze uzyskiwali poniżej 50% trafnych typów w konfrontacji z Sol” - napisał dziennik, który zasponsorował też nagrodę dla zwycięzcy, butelkę bezalkoholowego likieru bananowego.

Jednoręki bandyta w Polsce przeżywa złoty wiek

Jednoręki bandytaGdy na Majorce bankrutują właściciele jednorękich bandytów, a Rosja delegalizuje hazard, w naszym kraju przeżywa on złoty wiek - możemy przeczytać w “Newsweeku”.

W 2005 r. w RP było 15 tysięcy maszyn do gier. W tej chwili jest ich 38 tysięcy Policja szacuje, że tylko na warszawskim Dworcu Centralnym jest ich aż 150. “Jest popyt to jest i podaż” - przekazał “Newsweekowi” Dominik Michael, członek zarządu Izby Gospodarczej Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych, która zrzesza właścicieli jednorękich bandytów.

Ministerstwo Finansów informuje, że przed dwoma laty nasi rodacy wrzucili do maszyn 5 miliardów zł., w zeszłym roku - 12 miliardów zł., a w bieżącym roku może to być nawet 17 miliardów zł. W 2004 r. na automatach Polska zarobiła 350 milionów zł., w 2007 r. - 4 miliardy zł.

“Polacy odkryli w sobie dusze hazardzistów. Proszę mi wierzyć, wszyscy grają lub będą grać” - wyjaśnia “Newsweekowi” jeden z maszyn do gier.

Ci, którzy korzystają z tego typu automatów z pewnością wiedzą, że najczęściej w jednym lokalu znajduje się nie więcej niż trzy maszyny do gry. Dlaczego? Jeśli stoi ich więcej, to w myśl ustawy jest to salon gier, a więc należy płacić 45% podatek. A tak trzeba uiścić opłatę w wysokości 180 euro miesięcznie od automatu.

Chętnych do prowadzenie tego typu interesu jest z dnia na dzień coraz więcej. Średnio na jednym automacie do gry można zyskać około 10 tysięcy złotych miesięcznie. Wszystko zależy od lokalizacji. Im lepsza, tym większe zarobki - czytamy w “Newsweeku”.